Recenzja książki: Harper Lee, „Idź, postaw wartownika”
Serce w kafejce
Całość jest połączeniem pensjonarskiej, drętwej ramotki z patetycznymi mowami politycznymi.
materiały prasowe

Na „Zabić drozda” (książce i na filmie) wychowało się kilka pokoleń Amerykanów. Harper Lee już nic więcej nie napisała, nic więc dziwnego, że wiadomość o odnalezionej powieści wywołała wielkie poruszenie. Okazało się, że to odrzucony przez wydawnictwo debiut. Wieści o odnalezionym rękopisie pojawiły się, kiedy po śmierci siostry 89-letniej, schorowanej pisarki sprawy wydawnicze wzięła w swoje ręce prawniczka. Może po prostu uznała, że cokolwiek opatrzone nazwiskiem Harper Lee dobrze się sprzeda. Nie pomyliła się. Książka trafiła na szczyty list bestsellerów. A jednocześnie coraz więcej było głosów krytycznych. Bo ewidentnie mamy do czynienia z nieudaną wprawką literacką.

Harper Lee, Idź, postaw wartownika, przeł. Maciej Szymański, Wydawnictwo Filia, Poznań 2015, s. 365

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną