Recenzja książki: Thomas Bernhard, „TAK. Wyjadacze”

Wola porażki
U Bernharda ironia zyskuje wymiar tragiczny, a puenta tego niesłychanego opowiadania chwyta czytelnika za gardło.
materiały prasowe

Na tę książkę składają się dwa nietłumaczone do tej pory na polski opowiadania Bernharda: „TAK” z 1978 r. i „Wyjadacze” z 1980 r., w znakomitym przekładzie Moniki Muskały. A tłumaczyć wielokrotnie złożone zdania Bernharda, jak wiadomo, nie jest łatwo. Dostajemy do rąk jedno długie, wspaniałe, wielowarstwowe opowiadanie „TAK” (można umieścić je razem z jego najlepszymi utworami) i drugie, krótkie, „Wyjadacze” – ciekawe, choć niedorównujące pierwszemu. Łączy je podobny narrator albo bohater – outsider, który patrzy na ludzi jak na materiał do filozoficznych rozmyślań. Koller z „Wyjadaczy” pracował nad dziełem o fizjonomice, a jego bohaterami mieli być tytułowi „Wyjadacze”, czyli klienci taniej jadłodajni w Wiedniu. Z kolei bohater opowiadania „TAK”, samotnik, całkowicie skupiony na swojej pracy naukowej, obserwował parę Szwajcarów, którzy kupili najgorszą działkę w tej okolicy. Zaciekawiła go szczególnie żona, nazywana Persjanką.

Thomas Bernhard, TAK. Wyjadacze, przeł. Monika Muskała, Czytelnik, Warszawa 2016, s. 188

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną