Recenzja książek: Aleksandra Marinina, „Iluzja grzechu”, „Stylista”
Marininy dwie
Jak nie było Marininy, to nie było, ostatnio dostaliśmy za to dwie, jedną po drugiej. „Stylista”, jak i „Iluzja grzechu” powstały w 1996 r., w najciekawszym okresie twórczości mistrzyni nowoczesnego rosyjskiego kryminału.
materiały prasowe

Jak nie było Marininy, to nie było, ostatnio dostaliśmy za to dwie, jedną po drugiej. „Stylista”, jak i „Iluzja grzechu” powstały w 1996 r., w najciekawszym okresie twórczości mistrzyni nowoczesnego rosyjskiego kryminału. Jej pierwsze książki czytało się nie tylko po to, by w zakończeniu dowiedzieć się, kto zabił (policjantka detektyw Anastazja Kamieńska jest niezawodna). Jednocześnie autorka opisywała bowiem swój kraj w stadium transformacji, portretując tzw. nowych Rosjan. W „Styliście” spora część akcji rozgrywa się na luksusowym osiedlu, gdzie Kamieńska szuka mordercy młodych mężczyzn. Przy okazji mamy szerszą informację: „W ubiegłym roku w całej Rosji zginęło bez wieści pięćdziesiąt tysięcy obywateli… W ogólnej masie zaginionych nikt nie zauważył tych dziewięciu czarnowłosych, ciemnookich, smagłych chłopców”. W jednej z luksusowych willi mieszka dawna miłość Kamieńskiej, tłumacz z języków wschodnich, obecnie pracujący dla bujnie rozwijającego się moskiewskiego wydawnictwa (też mieliśmy takie w latach 90.).

Aleksandra Marinina, Iluzja grzechu, Aleksandra Marinina, Stylista, przeł. Aleksandra Stronka, W.A.B., s. 526 (obie identycznie!)

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną