Recenzja książki: Dawid Grosman, „Wchodzi koń do baru”
Śmiech i strach
Autor ma niezwykłą umiejętność umieszczania czytelnika w takich sytuacjach, kiedy fizycznie czujemy przykrość.
materiały prasowe

Tak jak w Polsce mamy serię dowcipów „Przychodzi baba do lekarza”, tak w wielu miejscach świata kawały zaczynają się od „Wchodzi koń do baru”. Najnowsza, znakomita i świetnie przełożona przez Reginę Gromadzką powieść Dawida Grosmana rozgrywa się w czasie spektaklu stand-up comedy. Miało być jak zwykle, ale wszystko poszło inaczej, bo pojawiła się na sali osoba, która sprawiła, że komik Dowale wrócił pamięcią do swojego dzieciństwa i zamienił spektakl w spowiedź życia. Publiczność źle to zniosła, ludzie zaczęli wychodzić z poczuciem zażenowania.

Grosman ma niezwykłą umiejętność umieszczania czytelnika w takich sytuacjach, kiedy fizycznie czujemy przykrość. Sam pisarz mówił, że powieść prowadzi go tam, gdzie bałby się sam iść.

Dawid Grosman, Wchodzi koń do baru, przeł. Regina Gromadzka, Świat Książki, s. 24

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną