Recenzja książki: „Sejsmograf duszy. Kino według Marii Kornatowskiej”, Wstęp, wybór i układ Tadeusz Szczepański

Professoressa
Swoim magnetycznym pisarstwem na pograniczu wizjonerstwa i precyzyjnego intelektualnego wywodu Maria Kornatowska sprzeciwiała się banalizacji.
materiały prasowe

Swoim magnetycznym pisarstwem na pograniczu wizjonerstwa i precyzyjnego intelektualnego wywodu Maria Kornatowska sprzeciwiała się banalizacji. Wierzyła, że sztuka nie może jedynie odbijać rzeczywistości, lecz powinna sięgać głębiej. Do tego, co nieuświadomione, niedopracowane, mitologiczne. Wrażliwy na formę krytyk musi umieć to odczytywać. Ona – publikując i ucząc w łódzkiej Filmówce – robiła to perfekcyjnie. Jej analizy twórczości Felliniego, Polańskiego, Hitchcocka, braci Coen i innych nie mają sobie równych. Z pozornie mało znaczących szczegółów krajobrazu, scenografii potrafiła wysnuć fascynującą opowieść o voyeuryzmie, samotności, kondycji ludzkiej. Zwracając uwagę np. na motyw okna w filmach Hasa, opisywała alienację, dowodziła, że przedmioty odsłaniają wewnętrzny niepokój bohaterów.

Sejsmograf duszy. Kino według Marii Kornatowskiej. Wstęp, wybór i układ Tadeusz Szczepański, wydawnictwo mk, PWSFTViT, Łódź 2016, s. 555

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną