Recenzja książki: Wisława Szymborska, Kornel Filipowicz, „Najlepiej w życiu ma twój kot. Listy”

Pisz sucho i rzadko
Czyta się te listy ze wzruszeniem i z poczuciem obcowania z pięknymi ludźmi. Działają jak odtrutka na złe czasy.
materiały prasowe

„Przyzwyczaiłem się już do Twojej »sprawdzalnej« obecności w moim życiu. Pisz więc dużo, a raczej często, żebym przynajmniej w ten papierowy sposób mógł wiedzieć o Twoim istnieniu” – pisze Kornel Filipowicz do Szymborskiej. „Kocham Cię, ale się tym nie przejmuj, ani nie licz się z tym specjalnie. (…) Napisz mi, co robisz, albo jeśli wolisz pisz sucho i rzadko. (…) Całuję z zachowaniem zasad higieny” – odpowiada Szymborska w innym liście. Poznali się w latach 40., ale ta korespondencja miłosna rozpoczyna się dopiero w 1967 r. Pisali do siebie bardzo dużo, czasem codziennie, bo dużo byli osobno – pół roku spędziła Szymborska w sanatorium. Pisali do siebie z wyjazdów, biwaków (osobnym tematem są ryby, największa pasja Filipowicza). „Osoba, z którą pan się zadajesz, to nawet nie wie, gdzie ryba ma głowę, a gdzie ogon. Zastanóf się pan czy taka znajomość nie kompromituje uczciwego rybaka” – taki anonim wysyła Szymborska na początku ich znajomości.

Wisława Szymborska, Kornel Filipowicz, Najlepiej w życiu ma twój kot. Listy, Znak, Kraków 2016, s. 444

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną