Fragment książki "Różowy kawaler"

 
WIGILIA

 Teraz, kiedy nastały listopadowe mroźne dni, w południe świeci słońce, a kiedy przyjeżdżam z dworca Florenc do kotków, wygrzewają się przy białym płocie, ale kiedy słyszą, że mój autobus się zatrzymuje, wstają z wygrzanych liści i galopem i cwałem biegną mi naprzeciw, cztery bure kotki, które są tutaj od wiosny, one śmieją się na całe gardło i cwałują mi naprzeciw, wszystkie cztery, i fikają koziołki z niekłamanej radości, i znowu podnoszą się i znów podwijają główki i znów wywijają koziołki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną