Fragment książki "Trupy polskie"

 
Irek Grin
 
Bezpański pies 

Siedział na desce klozetowej w pozycji lotosu i słuchał jęków dochodzących zza drzwi. Jęczeli prawie naprzeciwko, w tym miejscu, gdzie umieszczono umywalki, długi marmurowy blat i wielkie lustro. Dyktafon rejestrował wszystko z cyfrową czułością: wejście mężczyzny i kobiety, szczęk wewnętrznego zamka restauracyjnej toalety, jej niecierpliwość, jego zapewnienia, że w kabinach nikogo nie ma, kiedy nachylał się przy każdej z wysiłkiem, potem skrzypienie skórzanych spodni, które mężczyzna ściągał z kobiety gwałtownie, a wreszcie donośne dudnienie kopulacji.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną