Recenzja książki: Agnieszka Dauksza, „Klub Auschwitz i inne kluby”

Dobry wieczór, Auschwitz mówi
W „Klubie Auschwitz…” to, co zapomniane, jest tak samo ważne jak to, co, doskonale obecne.
„Ostatni świadkowie są coraz bardziej ostatni” – pisze autorka pod koniec książki.
mat. pr.

„Ostatni świadkowie są coraz bardziej ostatni” – pisze autorka pod koniec książki.

Książka Agnieszki Daukszy jest niezwykła i szalenie potrzebna. Składa się ze świadectw byłych więźniów obozów koncentracyjnych, opowiadających o tym, kim są byli więźniowie ponad 70 lat po zakończeniu II wojny światowej. Pogubieni w chronologii zdarzeń, ze szwankującą pamięcią, z przerwami na płacz, dopowiadają ciąg dalszy do historii, którą gdzieś usłyszeli. Nie sposób ich jednak z tego rozliczać. Czytelnikowi pozostaje zanurzyć się w te skrawki obozowej rzeczywistości, która przez brak ciągłości pozwala stworzyć dwie mapy: pamięci i nie-pamięci o doświadczeniach obozowych.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną