szukaj
Recenzja książki: Agnieszka Dauksza, „Klub Auschwitz i inne kluby”
Dobry wieczór, Auschwitz mówi
W „Klubie Auschwitz…” to, co zapomniane, jest tak samo ważne jak to, co, doskonale obecne.
„Ostatni świadkowie są coraz bardziej ostatni” – pisze autorka pod koniec książki.
mat. pr.

„Ostatni świadkowie są coraz bardziej ostatni” – pisze autorka pod koniec książki.

Książka Agnieszki Daukszy jest niezwykła i szalenie potrzebna. Składa się ze świadectw byłych więźniów obozów koncentracyjnych, opowiadających o tym, kim są byli więźniowie ponad 70 lat po zakończeniu II wojny światowej. Pogubieni w chronologii zdarzeń, ze szwankującą pamięcią, z przerwami na płacz, dopowiadają ciąg dalszy do historii, którą gdzieś usłyszeli. Nie sposób ich jednak z tego rozliczać. Czytelnikowi pozostaje zanurzyć się w te skrawki obozowej rzeczywistości, która przez brak ciągłości pozwala stworzyć dwie mapy: pamięci i nie-pamięci o doświadczeniach obozowych. Bo w „Klubie Auschwitz…” to, co zapomniane, jest tak samo ważne jak to, co doskonale obecne.

Rozmowy ukazują trudność mówienia o „doświadczeniach bez nazwy”, bo tak jak Zagłada jest przypisana wojennym doświadczeniom Żydów, tak polscy więźniowie swojego języka nie mają. Nie dziwi stwierdzenie Stefana Lipniaka, działacza krakowskiego Klubu Auschwitz, który „zazdrościł Żydom Holocaustu”. Bo to, co nienazwane, nie istnieje. Dlatego byli więźniowie mówią dużo o obozowej codzienności, o zapachach, dźwiękach i bólu. W swoich opowieściach przełamują barierę wstydu, m.in. poruszając temat seksualności obecnej w obozach koncentracyjnych. Ale też rozliczają się z samymi sobą, a przynajmniej podejmują takie próby.

Agnieszka Dauksza „Klubem Auschwitz…” apeluje o pamięć o przeżywcach, którzy nie pozwalają nazywać się ocalonymi, bo sami przyczynili się do tego, że przetrwali. „Ostatni świadkowie są coraz bardziej ostatni” – pisze autorka pod koniec książki. I to ostatni moment, żeby się nimi zainteresować.

Agnieszka Dauksza, Klub Auschwitz i inne kluby. Rwane opowieści przeżywców, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2016, s. 380

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj