szukaj
Recenzja książki: Miron Białoszewski, „Polot nad niskimi sferami”
Terazistość
Wiele z tych wierszy dogonił czas, one są właśnie na dziś.
Materiały prasowe

Publikowanie wierszy rozproszonych, wczesnych, takich, które sami poeci zostawiali w brudnopisach, bywa konsternujące. Ale ten zbiór ineditów Białoszewskiego jest pełen świetnych rzeczy. Owszem, wiersze wczesne, wojenne pokazują nam poetę, który jeszcze nie znalazł swojego głosu – jest tu wszystko to, od czego potem uciekał: patos, rymy, rozbudowana metaforyka. Im jednak dalej, tym ciekawiej, widzimy, jak rodzi się jego właściwy poetycki głos, jak dziennik splata się z poezją. Sam poeta nie opublikował tych wierszy z różnych powodów – albo jacyś ważni dla niego czytelnicy (tacy jak Ludwig Hering) ich nie zaakceptowali, albo powstały inne, lepsze jego zdaniem wersje. Na jednej z okładek brulionów z wierszami napisał, że ich czas minął, bo „uciekła sprawa został gorszy dowcip i maniera”.

Miron Białoszewski, Polot nad niskimi sferami, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2017, s. 390

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną