Recenzja książki: Mirosław Wlekły, „Tu byłem. Tony Halik”
Gdzie nie było Halika
Żyjemy zwykle w porządku chronologicznym. Jeśli więc autor biografii przetasowuje przód z tyłem, to musi mieć ważny powód.
materiały prasowe

Żyjemy zwykle w porządku chronologicznym. Jeśli więc autor biografii przetasowuje przód z tyłem, to musi mieć ważny powód. Mirosław Wlekły sugeruje, że ma. Podporządkowuje historię Tony’ego Halika antycypacji odkrycia Wielkiej Tajemnicy, która miała (rzekomo) ukonstytuować bohatera, i zabiera czytelnika w zaskakująco nużącą podróż śladami Halika, obfitującą w wyznania autora i spotkania z ludźmi niemającymi niczego szczególnie ciekawego do powiedzenia. Jest to na swój sposób fascynujące, bo Halik – ze swoim szalonym życiorysem, dzikim apetytem na przygodę, serdeczną charyzmą na ekranie i poza nim – był niepowtarzalny. Wlekły (który wykonał imponującą pracę dokumentacyjną) zdaje się zakładać, że jego bohater wyłoni się samoistnie z tej kunstkamery: z mnogości anegdot, cytatów, danych statystycznych, przypuszczeń i insynuacji.

Mirosław Wlekły, Tu byłem. Tony Halik, Agora, 2017, s. 480

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną