Fragment książki "Kiki. Królowa Montparnasse’u"

 
Teraz w zimnej pracowni Soutine’a nie ma ani kiełbasy, ani kropelki wina. Tylko ta ciągła pustka w żołądku. A na dodatek wojna, która nie chce się skończyć. Wiadomo przecież, że kiełbasa nie rośnie na drzewach, a tym bardziej na armatach.
 
Boże, jak zimno w tej norze! I tak ma szczęście, bo Soutine  jest dobrym człowiekiem. Na początku się go bała. To z powodu jego gęby wściekłego dzikusa. Teraz nawet jej się podoba. Pierwszego wieczoru omal nie spalił całego wyposażenia pracowni, żeby ogrzać Kiki i jej przyjaciółkę.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną