Recenzja książki: Haruki Murakami, „Zawód: powieściopisarz”

Pisarz w zdrowym ciele
Przyjemność pisania może być bardzo zwodnicza i wcale nie gwarantuje czytelnikowi przyjemności z lektury.
Muza/materiały prasowe

Wielu pisarzy decyduje się w pewnym momencie na książki o samym pisaniu. Duży urok miała książka Stephena Kinga „Jak pisać: poradnik rzemieślnika”, w której deklarował niewiarę w sens jakichkolwiek poradników pisania i tym bardziej kursów. Za to z wielką werwą opowiadał o samym procesie pisania i o życiu codziennym, w którym pisarz czy nie pisarz, ale spłuczkę też musi naprawić. Książka Murakamiego składa się z kilku tekstów wygłaszanych przy różnych okazjach i nie ma tej werwy ani humoru co opowieści Kinga. Murakami pisze przede wszystkim o swojej drodze, zresztą dobrze znanej. I lepiej jest, gdy operuje konkretem, a nie uogólnieniami typu: pisarze nie lubią innych pisarzy. W jego powieściach znajdziemy sporo nadzwyczajności, kiedy jednak pojawiają się w historiach o życiu, robi się efekciarsko – tak jak w przypadku historii z gołębiem, który mu spłynął z nieba, bodaj jako znak natchnienia.

Haruki Murakami, Zawód: powieściopisarz, przeł. Anna Zielińska-Elliott, Muza, Warszawa 2017, s. 288

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną