Recenzja książki: Marshall McLuhan, „Galaktyka Gutenberga. Tworzenie człowieka druku”
Galaktyka proroka
Uważny czytelnik dowie się, na czym polegało przejście od pierwotnej oralności do piśmienności i jakie były skutki wynalezienia ruchomej czcionki.
materiały prasowe

Wreszcie mamy pełny i fachowo opracowany przekład najsłynniejszej książki Marshalla McLuhana „Galaktyka Gutenberga”. Wydane po raz pierwszy w 1962 r. dzieło funkcjonowało do tej pory po polsku tylko we fragmentach, zaś jego autor prezentowany był nie tyle jako wnikliwy badacz, ile „prorok globalnej wioski”. Nasi medioznawcy chętnie przywoływali marginalną skądinąd książeczkę Jonathana Millera „Spór z McLuhanem”, określającą Kanadyjczyka mianem kłamcy i hochsztaplera, albo uznawali go za ekscentrycznego reprezentanta determinizmu technologicznego, czyli koncepcji zakładającej bezwarunkowy prymat techniki w kształtowaniu rzeczywistości społecznej (w tym także kultury). Ten błąd słusznie wytyka we wstępie do książki prof. Grzegorz Godlewski, przypominając, że McLuhan nie sugerował, iż media jednostronnie wpływają na zmiany w środowisku ludzkim. Inaczej – przekonywał, że wchodzą one w interakcję z otoczeniem, w jakim funkcjonują.

Marshall McLuhan, Galaktyka Gutenberga. Tworzenie człowieka druku, przeł. A. Wojtasik, Narodowe Centrum Kultury, Warszawa 2017, s. 467

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj