Recenzja książki: Jakub Małecki, „Rdza”
Wszystko płynie
Autor potrafi tworzyć emocjonalne opowieści, ale tutaj, niestety, przechodzi na stronę czułostkowości.
materiały prasowe

Jakub Małecki potrafi tworzyć wciągające historie, które czyta się z przyjemnością – widać to w ostatnich książkach, w „Dygocie” czy „Śladach”. I tak jest w kolejnej powieści „Rdza”, w której prawie nie pojawiają się już elementy nadprzyrodzone (Małecki jest coraz bardziej po stronie realizmu). Jest za to powracająca pamięć przeszłości – choćby pamięć mordowanych w lesie Żydów. Ale ten realizm i tak pozostaje nieco baśniowy, bo niemal każda z postaci przeżywa jakąś nadzwyczajną tragedię – w tej wsi, bo rzecz toczy się jak zwykle na wsi – właściwie nie ma zwykłych ludzi. Historię rozpoczyna tragiczny wypadek: siedmioletni Szymek traci rodziców i musi zamieszkać z babką Tośką. Uczestniczymy w przeżywaniu żałoby, w nowym życiu chłopca (jego kolega rzeczywiście ratuje mu życie na torach, a ślady starego życia, przede wszystkim komiksy, Szymek trzyma w nieużywanej pralce) i jednocześnie poznajemy historię Tośki sięgającą czasów wojny.

Jakub Małecki, Rdza, Wydawnictwo SQN, Kraków 2017, s. 288

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj