Fragment książki "Inna Wenecja"

 
Do Wenecji podchodziłem z różnych stron: od północy lądem, od południa i od wschodu morzem, z wiatrem i pod wiatr. Była jednakowa i różna o każdej porze roku, za dnia i w nocy, w słońcu i deszczu. Przybywszy pierwszy, drugi i nie wiem który już raz, zrozumiałem przestrogę mędrca ze Wschodu (nie pamiętam, w którym porcie go spotkałem, była to chyba Muggia koło Triestu): „Nie opisuj miast, przez które przejeżdżało wielu; ktoś już to zrobił przed tobą, być może lepiej”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną