Fragment książki "Dobre miejsce do umierania"

 
Stary siedział na kamieniu przy drodze. Wyglądał jak żniwiarz, który ciężko oparty o kosę odpoczywa na polu. Tyle że stary opierał się nie o kosę, ale o karabin. Widzieliśmy go z daleka, bo droga w tym miejscu pięła się stromo w górę, a on siedział na samym szczycie pagórka.

Miał na sobie nowy wojskowy mundur, nowe wysokie buty i czarną włóczkową czapkę. Jego długie włosy i broda były białe jak kreda. Dokuczały mu oczy, były zaczerwienione i łzawiły.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną