Fragment książki "Córeńka"

 
Wpadła do nas dwanaście lat temu. Każdy mógł wtedy przyjść bez zapowiedzi i zostać na chwilę, na tydzień, na kilka lat. Redakcja potrzebowała ludzi otwartych, zdolnych i pracowitych. - Czajka jestem - powiedziała do mnie tym swoim cieniutkim pindziowatym głosem. - Matylda - podałam jej dłoń i zatrzymałam na chwilę w jej dłoni. Tak się poznałyśmy. Stała przede mną niewysoka kobieta, nie gruba, nie chuda, krótko ostrzyżona, ruda, śmiała, z różowymi policzkami dziecka, miłym uśmiechem, chyba naiwnym, i na pewno smutnym spojrzeniem.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną