Fragment książki "Powrót Aleksandra"

 
Obserwował przechodniów i dobierał ksywy. Nicki – jak się fachowo nazywają. Nickt, Nickolski, Nickiewicz i Nicklas – próbował je wymyślać, dopóki nie sprawdził, że wszystkie są już dawno zaklepane, bo wszystkich już przemianowano i tłum przechodniów chodził teraz po Świdnickiej imienny, ale niealfabetyczny. 

Ona_trzydzieści spieszyła się przed siebie, za sobą zostawiając ogon elektronów. Widział najpierw jej szminkę, lśniącą od pikseli, potem przez chwilę profil (nie pije i nie pali), potem dwukolorowe włosy w równoległych pasmach, jakby wrócić do monitorów czarno-białych, a na koniec sylwetkę w stożkowatym płaszczu broniącym chorej wyobraźni wstępu do wyuzdanej geometrii brył.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną