Recenzja książki: J.M. Coetzee, „Lata szkolne Jezusa”

Taniec filozoficzny
Autor mimo pozorów odszedł daleko od realizmu – jego książka jest badaniem natury świata, tańcem filozoficznym o ideach, fascynującym i nieoczywistym.
materiały prasowe

Po „Dzieciństwie Jezusa” otrzymujemy „Lata szkolne…”, kolejną powieść, w której ani imię Jezusa, ani jego postać nie są wspomniane i która jest bardziej dialogiem filozoficznym niż powieścią. Coetzeemu udaje się jednak sprawić, że te rozmowy o ideach czyta się z napięciem. Podobnie jak w „Dzieciństwie…” podstawowymi kwestiami są – jak zresztą w niemal całej twórczości noblisty – namiętność i żądza. W „Dzieciństwie” opisał utopijną krainę, w której nie było pamięci, religii i pragnień. W nowej książce chłopiec razem z matką i opiekunem trafiają do krainy zmysłów, sztuki i mistyki. Chłopiec uczestniczy w zajęciach Akademii Tańca (kojarzącej się z Akademią Platońską), w której piękna nauczycielka uczy go tańczyć liczby, a dozorca Dimitri opowiada o namiętnej miłości. 

J.M. Coetzee, Lata szkolne Jezusa, przeł. Mieczysław Godyń, Znak, Kraków 2018, s. 302

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną