◊ ◊ ◊ ◊ ◊ ◊
Miłość w Tokio
Jeden z bohaterów tej przepięknej książki czyta tylko powieści wydane wcześniej niż przed 30 laty, gdyż tylko takie, jego zdaniem, zdążyły przejść próbę czasu. Wyjątek robi jedynie dla „Wielkiego Gatsby’ego” Francisa Scotta Fitzgeralda. Jak na ironię „Norwegian Wood”, powieść, która przyniosła japońskiemu prozaikowi Haruki Murakami (1949) światową sławę, ukazuje się u nas z niemal dwudziestoletnim poślizgiem...

Jak na ironię „Norwegian Wood”, powieść, która przyniosła japońskiemu prozaikowi Haruki Murakami (1949) światową sławę, ukazuje się u nas z niemal dwudziestoletnim poślizgiem. Przyznaję ze zdumieniem (gdyż i ja zaliczam się do wielbicieli „Gatsby’ego”), że ta książka jest jeszcze lepsza niż jej amerykański pierwowzór!

Podoba mi się w niej wszystko, począwszy od tytułu zaczerpniętego z piosenki Beatlesów. Bohater powieści, 37-letni mężczyzna, wspomina dwie dziewczyny, w których był zakochany na pierwszych latach studiów – rzecz jasna w obydwu równocześnie. Obie piękne i naznaczone rodzinnymi tragediami: samobójstwem kogoś bliskiego, nieuleczalną chorobą, szaleństwem. Zakochany chłopak spróbuje pomóc jednej z nich – ale czy dokonał właściwego wyboru? Czy w ogóle miał jakiś wybór?

Dawno nie czytałem równie pięknej historii o miłości i dojrzewaniu. Dialogi w tej książce są wprost genialne, a obraz Japonii zaskakująco daleki od potocznych wyobrażeń. Nie ma tu taniej egzotyki; na dobrą sprawę, gdyby nadać bohaterom książki polskie imiona i kazać im stołować się w pizzeriach, akcja mogłaby się rozgrywać dziś nad Wisłą. Jedyny charakterystyczny japoński motyw tej książki to samobójcze skłonności jej młodych bohaterów. Poza tym słuchają Beatlesów i duetu Simon&Garfunkel (akcja rozgrywa się w latach 1969–70), czytają Scotta Fitzgeralda i Tomasza Manna, nie oglądają telewizji, lecz za to uprawiają seks, co cieszy tym bardziej, że liczne w tej książce sceny łóżkowe bardzo się autorowi udały, podobnie jak sugestywne postaci kilkorga głównych bohaterów.

Prawdę mówiąc, jestem tak zachwycony tą powieścią, że po prostu brak mi słów, by więcej o niej napisać, tym bardziej że z każdym kolejnym zdaniem wydaje mi się, jakbym tracił coś z jej uroku. Na tym więc kończę, w zasadzie żałując tylko jednego: że nie mogłem jej przeczytać, kiedy byłem w wieku jej bohaterów.  

Haruki Murakami, Norwegian Wood, przekład Dorota Marczewska i Anna Zielińska-Elliott. Wydawnictwo MUZA SA, Warszawa 2006, s. 470  
 
 
Przeczytaj fragment książki

 
 
 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj