Fragment książki "Hasior. Opowieść na dwa głosy"

 
Pies nazywał się Togo. Zawsze wydawało mi się, że to on, przewodnik losu, jak zwierzęta mitologiczne, powiódł mnie w „stronę Hasiora”, ku przyjaźni trwającej dokładnie trzydzieści pięć lat – od lipca 1964 do lipca 1999 roku. Spędzałam wakacje w Zakopanem, w nauczycielskim domu „Modrzejów” na krańcu ulicy Jagiellońskiej. Postanowiłyśmy z koleżanką z Instytutu, Aleksandrą Okopień-Sławińską (teoretyk literatury) odwiedzić pracownie głośnych zakopiańskich artystów, Władysława Hasiora i Tadeusza Brzozowskiego.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną