Fragment książki "Dwanaście"

  
Potem wstali, bo czas był już i powędrowali w stronę Biura. Mimo że była to tylko jedna pięćdziesiątka, mistrz czuł się z lekka pijany. Dreptał za dużo większym Mangiem ulicą świętego Jana i perorował dalej -

- I wszyscy się tu w zasadzie znają, To znaczy - znają się ci prawdziwi mieszkańcy, natomiast nieznajomi - to są albo letnicy, albo widma, tysiące widm. Od czasu do czasu widma usiłują, z zazdrości prawdziwym mieszkańcom - jakoś tam do ich świata przeniknąć.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną