szukaj
Fragment książki "Kwiatki Jana Pawła II"

 
Pomysłodawcą Kwiatków jest Jan Turnau. To on namówił mnie do pracy nad tym wyborem, podrzucał anegdoty i wymyślił tytuł, przypominając przy okazji książeczkę Henri Fesqueta o Janie XXIII: Kwiatki Dobrego Papieża Jana. A ja nie do końca byłem przekonany, widząc na rynku księgarskim coraz to nowe zbiory anegdot o Papieżu Wojtyle. Bo, nie wiedzieć czemu, wyobrażałem sobie tę książkę jako wybór papieskich żartów. A nadmiar dowcipów przestaje śmieszyć. 

Wreszcie zrozumiałem, o co powinno tu chodzić: o zupełnie inne „kwiatki” – o fioretti, które od czasów świętego Franciszka funkcjonują jako w pewnym sensie nowy „gatunek literacki”. Są one – pisał w przedmowie do Kwiatków świętego Franciszka Leopold Staff – „pociechą i nadzieją. Uczą wiary w miłość i dobroć serca ludzkiego. Książka ta cała śpiewa. Jej drugim mianem mogłaby być wolność”. Fioretti to „opowieści z duszą”. Ich prawdziwe bogactwo polega na tym, że uchylają drzwi do tajemnicy człowieka, o którym mówią.

Dlatego znalazły się tu również opowieści wcale nie śmieszne – ale takie, które mogą wzruszyć, stać się źródłem zadumy czy nawet... początkiem modlitwy. Oczywiście, są tu także żarty, jest świadectwo ogromnego dystansu Karola Wojtyły/Jana Pawła II do samego siebie i do funkcji, którą przyszło mu pełnić. Mówi o tym owa opowieść apokryficzna (prawdziwa czy zmyślona? – tego nie da się już chyba ustalić), w której Papież zwrócił się do odwiedzającego go przyjaciela z Polski: „Poczekaj tu na mnie, muszę trochę popapieżyć”.

Mówi o tym również spotkanie w Wadowicach w roku 1999 – twarz szczęśliwego człowieka wspominającego kremówki i tamto machnięcie ręką, kiedy jeden z księży przerwał Papieżowi serdeczny dialog z ludźmi, by kontynuować celebrę. I bezinteresowny „wygłup” – na szczęście uchwycony przez fotografa (to słynne zdjęcie zamieściliśmy na okładce książki, widząc w nim jeszcze jeden „kwiatek” Dobrego Papieża Jana Pawła II).

I spotkanie w Yad Vashem – z Żydami, dawnymi mieszkańcami Wadowic. Papież nie chciał stamtąd odejść, bo ludzie ci – wyjaśnia biskup Tadeusz Pieronek – „traktowali go zwyczajnie, tak jak się traktuje kolegę spotkanego po sześćdziesięciu latach. Chociaż on już nie był zwyczajnym kolegą. Był papieżem podróżującym z ogromną świtą, otoczonym przez ochroniarzy, dziennikarzy, polityków, biskupów. A oni mówili do niego jak do kolegi. To go bardzo wzruszyło. Było widać, że mu potrzeba relacji z innymi ludźmi, w których nie ma kultu, dla których nie jest totemem”.

No właśnie. Kwiatki Jana Pawła II opowiadają o „zwyczajnym” człowieku, który jest otwarty na Boga i to go czyni „niezwyczajnym”. „Czuję się mały w rękach wielkiego Boga” – napisał kiedyś Jan Paweł II w liście do ojca Leona Knabita. Oto prawdziwa tajemnica Papieża. Jak powiada Ewangelia (co przy okazji przeglądania „kwiatków” – nieco ją parafrazując – przypomniał mi Jan Turnau): kto zgubi wielkość swą, ten ją odnajdzie.
  

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj