Fragment książki "Król kier znów na wylocie"

  
Jadą podmiejskim pociągiem. Otwiera okno, powietrze jest wiosenne, ciepłe. Pociąg mija Józefów.

Pokazuje mu drogę wzdłuż toru, o tej porze każdego roku jechała tędy furmanka. Skręcała między tamte drzewa i zatrzymywała się przed domem z werandą, z pociągu go nie widać. Służąca zdejmowała z furmanki kosze – z pościelą, letnim ubraniem, garnkami, wiadrami, szczotkami... Przynosiła ze studni wodę i szorowała podłogi.

Przed domem po prawej stronie zdejmowała kosze służąca państwa Szwarcwaldów, po lewej – kapitanowej Kazimiery Szubert, zwanej Lilusią.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną