Fragment książki "Andersen. Życie baśniopisarza"

 
Krasnoludek zajrzał przez dziurkę od klucza i zobaczył, że student czyta postrzępioną książkę [...]. Och jak tam było jasno! Z książki unosił się świetlisty promień, zmieniający się w pień, w ogromne drzewo, które wznosiło się wysoko, wysoko i szeroko rozkładało nad studentem swoje gałęzie. Każdy listek zielenił się soczystą zielenią, a każdy kwiat był śliczną główką młodej dziewczyny. [...] takich wspaniałości mały krasnoludek nigdy nawet sobie nie wyobrażał.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną