Fragment książki "Bez odwrotu"

 
Mama, Bernard i ja pojechaliśmy do Włoch. Zrezygnowana siedziałam na tylnym siedzeniu naszego samochodu i przez długie godziny monotonnej podróży słuchałam muzyki. Autostrada zdawała się nie mieć końca, po jakimś czasie wjechaliśmy w obszar Niziny Padańskiej. Robiło się coraz bardziej upalnie.

T-shirt przyklejał mi się do ciała.

Najpierw udaliśmy się do Rzymu, ponieważ Bernard uwielbiał to miasto, a potem nad Adriatyk, do Marina di Rawenna, gdzie znajoma mamy miała niewielki dom.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną