szukaj
Fragment książki "Grzeczność nasza i obca"

   
Wstęp

Celem tomu jest zestawienie polskich zwyczajów i zachowań grzecznościowych ze zwyczajami i zachowaniami tego typu pochodzącymi z innych kręgów kulturowych, zwłaszcza europejskich, ale także niektórych pozaeuropejskich. Problematyka ta wydaje się interesująca zarówno ze względów czysto poznawczych, jak i praktycznych.

W dobie globalizacji oraz wchodzenia Polski do Unii Europejskiej wzrasta aktywność turystyczna, zawodowa i edukacyjna Polaków. Każdy, kto poznawał język obcy wie, jak trudno jest -mimo znajomości słownictwa i gramatyki danego języka - zachować się stosownie w konkretnej sytuacji komunikacyjnej, w kontakcie z rodzimym użytkownikiem danego języka. Ile rodzi się wówczas wątpliwości. Czy na przykład zdawkowa odpowiedź na pytanie grzecznościowe typu Co słychać? jest w danej relacji wystarczająca, czy może pytający oczekuje od nas czegoś więcej, a może cel wypowiedzi jest inny, niż wskazuje jej forma i treść? A jeśli zostanie do nas skierowana wypowiedź Proszę nas koniecznie odwiedzić, to czy powinniśmy zaproszenie potraktować dosłownie, czy tylko jako przejaw kurtuazji? Czy tak samo jest w Niemczech, we Włoszech i w krajach arabskich?

Tego rodzaju dylematy - związane nie tyle z poprawnym, co ze stosownym użyciem języka - są dlatego dla nierodzimych użytkowników języka (i jednocześnie użytkowników kultury) tak uciążliwe, że grożą narażeniem się na miano osoby niewychowanej, nieobytej towarzysko. A na taką ocenę nikt – jak można sądzić - w żadnym kręgu kulturowym nie chciałby zasłużyć. W skład zachowań grzecznościowych wchodzą też towarzyszące słowom gesty (podanie ręki, skinienie głową, pocałunek, uśmiech itp.), kontakt wzrokowy, dystans przestrzenny. Czasem gest zastępuje słowa, ale ten sam gest - jak wiadomo - w różnych kulturach może znaczyć zupełnie co innego (np. gest podniesionego kciuka czy znak palca wskazującego i środkowego w kształcie litery V, z dłonią do wewnątrz lub na zewnątrz).

Wszystkie te zachowania, zarówno werbalne, jak i niewerbalne, są w dużym stopniu skonwencjonalizowane i mają motywację historyczno - obyczajową. Każdy rodzimy użytkownik kultury (i języka) zna je bardzo dobrze i posługuje się nimi w sposób mechaniczny. Są one dla niego oczywiste, gdyż przyswoił je w procesie uczenia się języka i socjalizacji - tak zachowywała się jego babcia, tego uczyła go mama, tak postępują jego koleżanki i koledzy. Tylko przybysz z obszaru innego języka i innej kultury czemuś się dziwi, czegoś nie rozumie albo - co gorsza - zachowuje się jak prostak. Jeszcze gorzej ów przybysz może wypaść wówczas, gdy przychodzi mu reprezentować kraj czy firmę - nie zawsze wystarcza znajomość protokołu dyplomatycznego. Grzeczność to często szczegół, drobiazg, niuans - a tyle od niego zależy...

Aby przybliżyć czytelnikowi tę ważką, zwłaszcza z komunikacyjnego punktu widzenia, problematykę, zwróciłam się do osób, które mają własne doświadczenia i obserwacje z przebywania w innym niż polskie środowisku językowo-kulturowym, oraz do specjalistów zajmujących się innymi językami i kulturami, prosząc ich o napisanie tekstów na ten temat. Tak powstał niniejszy zbiór prac, za które wszystkim Autorom serdecznie dziękuję. Artykuły te - z oczywistych względów - dotyczą grzeczności przede wszystkim europejskiej. Badaniu zostały poddane zarówno zachowania grzecznościowe w kulturach o długiej tradycji (np. francuskiej, włoskiej, niemieckiej, brytyjskiej), jak i w kulturach młodszych, ukształtowanych później czy też z powodów na przykład politycznych poszukujących cały czas własnej tożsamości. Przedstawiono grzeczność naszych najbliższych sąsiadów - Słowian (Rosjan oraz Czechów) oraz Germanów (Niemców i Szwedów). Grzeczność europejska została zestawiona z grzecznością bardziej od nas kulturowo odległą, mianowicie z grzecznością krajów arabskich. W celach porównawczych zamieszczamy ponadto omówienie funkcji grzecznościowych w jednym z języków Etiopii.

Oprócz zestawienia polskich zachowań grzecznościowych z kulturami traktowanymi przez większość Polaków jako egzotyczne, o obcych nam korzeniach, w tym korzeniach religijnych (niekatolickich), przedstawiono też obserwacje dotyczące grzeczności amerykańskiej. Kultura amerykańska z kolei jest dla większości zwłaszcza młodych Polaków pewnym wzorcem (by nie powiedzieć ideałem), do którego się odnoszą, planując swoje przyszłe życie, widząc Polskę wśród krajów o wysokim standardzie życia itp. Czy jednak amerykański model grzeczności rzeczywiście jest nam znany, czy mówiąc o amerykańskim stylu życia, dobrze wiemy, co mamy na myśli? Wszystkie zamieszczone w tomie prace, opisujące grzeczność różnych kultur, obciążone różnym bagażem doświadczeń osobistych i naukowo-badawczych ich autorów, służą ogólnie odpowiedzi na pytanie o uniwersalia grzecznościowe. Czy mianowicie członkowie opisywanych kultur zachowują się w określony sposób dlatego, że tak każe ich obyczaj, czy - być może - również dlatego, że zachowania grzecznościowe spełniają ważne potrzeby psychiczne człowieka, bez względu na kulturę, z którą się identyfikuje? Może każdemu, kto żyje w grupie społecznej, potrzebne jest potwierdzanie jego wartości przez partnera, który mu w odpowiedniej sytuacji powie, że cieszy się ze spotkania, życzy mu wszystkiego dobrego czy okaże mu wdzięczność? Odpowiedzi na te pytania pozostawiamy czytelnikom.

Na koniec słowo komentarza do tytułu tomu. Jak wynika z badań wielu dziedzin nauk humanistycznych (m.in. kulturoznawstwa, etnografii, psychologii społecznej), kategorie „swój" i „obcy" są ważnymi kategoriami porządkującymi świat. To, co traktujemy jak własne, z czym się identyfikujemy - czasami w sposób nieświadomy - zawsze jest punktem wyjścia wszelkiego rodzaju porównań. Często podlega pozytywnemu wartościowaniu zgodnie z zasadą „dobre, bo nasze". W wypadku badania międzykulturowych zachowań grzecznościowych wskazane kategorie mają szczególne zastosowanie. Wprawdzie Polacy znają przysłowie: „co kraj, to obyczaj", to jednak skłonni są nieraz sądzić, że przedstawiciele obcych kultur są niewychowani, gdyż zachowują się inaczej niż dobrze wychowani Polacy. Zamieszczone w tomie teksty mają służyć przełamaniu tego stereotypu.

(...)
   

Sklepy, punkty usługowe

Atmosfera w sklepach oraz punktach usługowych w Hiszpanii i Portugalii jest z reguły bardziej serdeczna niż w Polsce. Klienci często rozmawiają ze sprzedawcami, którzy zazwyczaj chętnie służą pomocą i wszelkimi radami.

W niektórych rejonach Hiszpanii, np. w Andaluzji, sprzedawczynie zwracają się do klientów: iQue ąuieres, carińo? (Czego sobie życzysz, kochanie?), co w Polsce można usłyszeć tylko na targach lub bazarach.

Urzędnicy pracujący w dużych instytucjach nie są już tak grzeczni wobec klientów. Różnego typu biura mają określone godziny pracy, które są ściśle przestrzegane. Hiszpańskie państwowe instytucje są często krytykowane za kończenie obsługi klientów o konkretnej godzinie, bez względu na ważność sprawy lub liczbę petentów czekających w kolejce.

  
Inne ciekawostki

Za interesujące zjawisko można uznać szeroko rozpowszechniony zwyczaj palenia papierosów (również przez kobiety) w miejscach publicznych. Ogólna akceptacja dla osób palących powoduje, że w zasadzie w restauracjach, pubach, barach nie ma wydzielonych miejsc dla palaczy. Palić można wszędzie, bez względu na to, czy w pobliżu znajdują się dzieci. Pomimo znaków zakazu palenia, np. w metrze lub na stacjach, nikt się do nich nie stosuje. Klienci mogą palić w sklepach, urzędach państwowych, na poczcie, w bankach. Nikogo też zbytnio nie dziwi papieros w ustach urzędnika obsługującego petentów.

Studenci na uniwersytetach palą wszędzie. Nawet w szpitalach nie ma absolutnego zakazu palenia. W Hiszpanii widać już wprawdzie nieporadne starania o ograniczenie tego procederu, jednakże wciąż jest to zjawisko silnie zakorzenione.

W hiszpańskich barach, gdzie często nie ma stolików i wszyscy stoją bądź się przechadzają, prowadząc dyskusje, panuje powszechny zwyczaj rzucania wszystkich śmieci na podłogę. Są to zazwyczaj serwetki, wykałaczki oraz niedopałki papierosów. Alkohole „lekkie", np. piwo, są traktowane przez Hiszpanów i Portugalczyków jako napoje orzeźwiające. Piwo sprzedaje się zazwyczaj w małych szklaneczkach (0,2 1). Studenci mogą je kupić wraz z papierosami na terenie uniwersytetu.

Inną ciekawostką, która przez Polaków może być odbierana jako przejaw południowego machismo, jest kolejność imion małżonków na tabliczkach na drzwiach, zaproszeniach, wizytówkach, listach itd. W odróżnieniu od Polski imię męskie zawsze jest stawiane pierwsze. I tak możemy na przykład zaobserwować w nagłówkach hiszpańskich listów: Queridos: Juan y Ana (Kochani Janie i Anno), w portugalskich: Senhores Pedro e Sofia Silva (Państwo Piotr i Zofia Silva), co w języku polskim uchodzi za nieeleganckie.

Hiszpanie i Portugalczycy gestykulują więcej niż Polacy. Istnieje kilka gestów, które są identyczne z polskimi, a znaczą zupełnie co innego. Nasz gest niedowierzania „czołg mi tu jedzie" oznacza na Półwyspie „uwaga!" Nasz gest „pijany" może zostać zrozumiany jako żartobliwa groźba „poderżnę ci gardło". Poziome machanie ręką (gest nieznany w Polsce) wyraża przesadę lub bezczelność. Złączone palce obu dłoni skierowane ku górze oznaczają, że czegoś jest przesadnie dużo. Palce jednej dłoni przy ustach towarzyszą gestom zapraszającym do jedzenia bądź pytaniom o to, czy już jedliśmy.
  

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj