Fragment książki "Komandor Bolesław Romanowski"

 
Następnego dnia okręt popłynął do Gdyni. Tam dowódca zezwolił na krótki czas całej załodze opuścić pokład. Na pobyt w mieście każdy miał dwie godziny. Romanowski po uporaniu się z wypłaceniem załodze żołdu, udał się natychmiast do swojego mieszkania. Zaniósł brudną bieliznę. Żona zgodnie z jego radą wróciła już do dzieci. W opustoszałym mieszkaniu ogarnęło go przykre uczucie osamotnienia. Wziąwszy więc ze sobą kilka słoików konfitur i marynat, szybko powrócił na okręt.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną