Fragment książki "Miłość. Reaktywacja"

 
Wstaję o 6.30, biorę  prysznic, chciałabym go wziąć szybko, ale nie potrafię, gdybym nie grzebała się rano w łazience, miałabym codziennie pół godziny więcej na życie, ale nie umiem tego przyspieszyć, szampon, odżywka, mycie, to zajmuje mi tyle czasu, ile zajmuje, potem smarowanie całego ciała, a i tak kosmetyczka zapytała mnie ostatnio, to znaczy było to dobrych kilka miesięcy temu, ale kiedy ostatni raz byłam u kosmetyczki, ta zapytała mnie, czy używam kremu do rąk, może myślała, że należę do tych uroczo nieświadomych naturalistek, którym udało się obronić przed naciskiem naszej kultury i do głowy im nie przychodzi, że powinny smarować ręce czy cokolwiek innego, które nic nie wiedzą o konieczności smarowania każdej części ciała odrębnym preparatem, ale ja wiem i robię to co rano i nim zdążę skończyć, mama otwiera drzwi do łazienki, nie zamykam ich, bo nie znoszę, kiedy Julka to robi i ja nie mogę wejść, póki ona nie skończy się myć, nawet na chwilę, choćby po krem do rąk, więc mama otwiera drzwi bez przeszkód, dlaczego to mnie tak denerwuje?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną