szukaj
Fragment książki "Mojry"

 
Wszystkich Świętych. Od rana świeci słońce, namawia, żeby wyjść z domu, taka mała przerwa w deszczu, może ostatnia okazja na spacer tej jesieni. Zaraz z rana pojechałam na cmentarz, zapalić Ci świeczkę, no i oczywiście natknęłam się na Twoich rodziców. Zobaczyli mnie z daleka stojącą przy Twoim grobie i jak mogłam się spodziewać, nie podeszli. Manifestacyjne stanęli na skrzyżowaniu alejek i czekali, aż sobie pójdę.

Z początku naprawdę się wściekłam, pomyślałam, że będę tam stać cały dzień, niech przemarzną albo się przełamią. Dobrze pamiętam pogrzeb i pełen nienawiści wzrok Twojej matki. Twój ojciec spoglądał na mnie z zaciekawieniem, bez wrogości, nawet się ukłonił, ale ona była gotowa zepchnąć mnie do grobu i zasypać razem z Tobą. A mówi się, że ludzie jednoczą się w bólu…

Naprawdę bardzo to pamiętam, tego dnia potrzebowałam kogoś, na kim mogłabym się choć trochę oprzeć. Stałam tam, nad rozkopanym grobem, jak pusta skorupa, i nawet nie umiałam płakać. To chyba właśnie wtedy wyschło we mnie źródło łez. Rozglądałam się tylko panicznie w poszukiwaniu jakiegokolwiek oparcia, ale wszystkie spojrzenia uciekały przede mną, a to jedno było pełne nienawiści.

Teraz spotkałam ich po tylu miesiącach, ale jak widać, nic się nie zmieniło. Może tak jest, że człowiek musi zrzucić na kogoś chociaż odrobinę swojej rozpaczy. Jeśli jej to pomaga, niech już tak będzie. Zresztą im dłużej o tym myślałam, tym bardziej chciało mi się śmiać. W gruncie rzeczy to wszystko jest idiotyczne, i pogrzeb, i ten grób, i te dziwaczne zachowania. Nawet palenie świeczek wydaje się służyć tylko estetyce cmentarzy w ten wybrany dzień. Jakie to wszystko ma znaczenie?

Powinnam raczej pójść na spacer gdzieś w pole, z dala od ludzi, i postawić płomyczek dla Ciebie, po prostu przy jakimś kamieniu, przycupnąć w ciszy, wystawić twarz do słońca i znowu, tak jak wczoraj, tak jak przedwczoraj, tak jak tydzień temu, tak jak co dzień, powspominać Cię, przywołać Twoją twarz. Zamiast tego przyniosło mnie na cmentarz, musiałam gnieść się w autobusie, stać w kolejce, przepychać się w rozgadanym, hałasującym tłumie, po to tylko, żeby teraz denerwować się z powodu ludzkich uprzedzeń.

Myślę, że mało kto przychodzi tutaj z szacunku dla tych, co odeszli. Przyłażą w ten dzień na cmentarze z przyzwyczajenia albo dlatego tylko, że nie wypada nie przyjść.

Poszłam prosto w ich kierunku. Matka obróciła się na pięcie, ale ojciec ukłonił się normalnie, nawet się uśmiechnął. Ciekawe dlaczego. Może po prostu mu się podobam. Z facetami nigdy nic nie wiadomo. Swoją drogą przystojny ten Twój ojciec.
  

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj