Fragment książki "Morawagin"

 
koniec września 1904

Moskwa jest piękna jak neapolitańska święta. Kryształ nieba odzwierciedla, odbija, szlifuje tysiące wież, dzwonnic, kampanili, które pną się, rosną, unoszą lub osiadając ciężko, rozjeżdżają się, bulwą jak wielobarwne stalaktyty pośród kipieli, w ukropie świateł. Brukowane kocimi łbami uliczki napełnia turkot niezliczonych dorożek rwących we wszystkie strony w dzień i w nocy; wąziutkie, proste czy krzywe, biegną pośród czerwonych, niebieskich, szafranowych, rudych fasad domów, by rozszerzyć się nagle przed złotą kopułą, którą stada krzykliwych wron nakręcają jak bąka.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną