Fragment książki "Nikt z rodziny"

  

– Ona nie żyje! Nie żyje! Nie żyjeee! – rozpaczliwy kobiecy krzyk, mocny i wyraźny, choć dochodzący z innej części domu, zawibrował w moich uszach i obudził mnie z głębokiego snu.

Gdy po otwarciu oczu stwierdziłem ze zdumieniem, że jest już dzień, wystraszyłem się nie na żarty.

– Do diabła! – zezłościłem się na samego siebie.

Moja reakcja nie wynikała ze złowrogiej treści okrzyku, która nie dotarła jeszcze do wciąż zamroczonej przez sen świadomości, ale z faktu, że nadal czułem wtulone w siebie dziewczęce ciało.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną