Fragment książki "Ryszard Kukliński. Życie ściśle tajne"

  
W pewien poniedziałkowy wieczór we wrześniu 1986 r. do piętrowego domu na przedmieściach Oakton w Wirginii zawitała niecodzienna procesja gości. Byli to sami oficerowie wywiadu z małżonkami. Podwozili się tam nawzajem, żeby zmniejszyć liczbę samochodów parkujących w cichej uliczce. Mimo że wieczór byt ciepły, a ogród obszerny, uroczystości odbywały się wewnątrz.

Gospodarz witał każdego z gości przy drzwiach. Sąsiedzi znali tylko jego przybrane nazwisko, przyjęte tuż po wyjeździe z Polski.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną