Recenzja książki: Wojciech Albiński, "Antylopa szuka myśliwego"

Sercem w Afryce
Widać, że Afryka naprawdę leży autorowi na sercu

„Antylopa szuka myśliwego” to trzeci już zbiór opowiadań późnego debiutanta Wojciecha Albińskiego (ur. 1935). Tak jak poprzednio miejscem akcji książki jest Afryka, gdzie autor spędził niemal pół wieku.

Wątki polskie są nieliczne i niezbyt istotne, z wyjątkiem opowiadania „Ojciec Izydor”, którego bohaterem jest postać wzorowana, jak się zdaje, na ojcu Innocencie Bocheńskim. Bohater opowiadania zostaje zaproszony do RPA w charakterze eksperta podczas procesu trzech czarnoskórych, oskarżonych o propagowanie komunizmu. Jest 1963 r.; władze RPA liczą na to, że emigrant polityczny z Polski, znany antykomunista, pomoże im urządzić proces pokazowy. Tytułowy ojciec Izydor sprawi im jednak niespodziankę.

Albiński pisze stylem rzeczowym i pozbawionym zbędnych ozdobników. Historie, które opowiada, są same w sobie wystarczająco dramatyczne. Młody Europejczyk ratuje Afrykankę z krwawego pogromu przypominającego wydarzenia w Ruandzie. Zdeklasowany biały nie może sobie znaleźć miejsca w RPA, gdzie po upadku apartheidu władzę przejęli czarni. Aktor, specjalista od ról białych satrapów w filmach dla czarnoskórej widowni, żyje w ciągłym strachu przed linczem. Każda z tych historii mogłaby być zalążkiem powieści w stylu V.S. Naipaula czy J.M. Coetzeego, szkoda więc, że Albiński nie spróbował takiej powieści napisać. Najlepsze w zbiorze opowiadanie „Nowa, nieoczekiwana kariera” aż się prosi o rozwinięcie. Wszystkie sprawiają wrażenie niedopowiedzianych, co było może świadomym zabiegiem autora, lecz mnie pozostawiło uczucie niedosytu.

Miłośnicy prozy realistycznej i poważnego pisarstwa nie będą jednak zawiedzeni tą książką. Widać, że Afryka naprawdę leży autorowi na sercu; Albiński opowiada o niej mądrze i ciekawie.

Wojciech Albiński, Antylopa szuka myśliwego, Wyd. Twój Styl, Warszawa 2006, s. 161
 

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj