Fragment książki "Uśmiech Machiavellego"

Uważa się często, że wielkie dzieła o polityce są wytworem obiektywnego, chłodnego rozumu, niezmąconego ludzkimi namiętnościami. To bzdura wymyślona przez akademików. Dzieła prawdziwie wielkie – a tych jest naprawdę mało – rodzą się w bólu, który przeistacza się w słowa tchnące mocą i życiem, łamiące konwencje i przekraczające granice wyznaczone przez mierne umysły. Dzieła są wielkie, ponieważ autor wkłada w nie całą swą energię witalną, świadom, że ją traci. Rozum też jest oczywiście niezbędny, ale rozum wyostrzony uczuciami nie tylko potęgującymi wnikliwość analizy, ale także wzbogacającymi dzieło od strony literackiej, wypełniają je bowiem obrazami, metaforami, napominaniami, te zaś, zawładnąwszy umysłem i sercem czytelnika, przenikają prosto do duszy i tam już pozostają.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną