Fragment książki "Atramentowa krew"

Linijka po linijce
Moja własna pustynia
Linijka po linijce
Mój raj

    
Marie Luise Kaschnitz, Wiersz


 
Zaczynało się już zmierzchać, a Orfeusz wciąż nie przychodził.

Faridowi serce mocniej biło w piersi, jak zawsze gdy odchodzący dzień zostawiał go sam na sam z ciemnością. Przeklęta Świecąca Gęba! Gdzie on się podziewał?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną