Fragment książki "Tak, to ten"

W pierwszych miesiącach istnienia audycji starałem się zajeżdżać pod rozgłośnię na pół godziny przed rozpoczęciem dyżuru, na wszelki wypadek. Przy szlabanie pokazywałem przepustkę ochroniarzowi, parkowałem nexię w zaroślach na skraju parkingu i ruszałem ścieżką między drzewami, a potem, zamiast wejść do budynku, skręcałem w lewo, za niewielką wydmę, i tam wypalałem papierosa, oparty o ogrodzenie, za którym: wilgotna ciemność, pas poszarzałego piasku, a gdzieś dalej — niewiele dalej — smoliste odmęty, chlupoczące łakomie, nie oddzielone kreską horyzontu od mroku nad moją głową.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną