Fragment książki "Zamach"

W ciągu kwadransa hol ostrego dyżuru zmienia się w pobojowisko. Stłoczono tu co najmniej stu rannych, większość spoczywa na podłodze. Wszystkie wózki są zajęte przez ciała porozrywane, straszliwie poranione odłamkami, niektóre poparzone w wielu miejscach. Płacz i wycie wypełniają cały szpital. Raz na jakiś czas ponad rwetes wznosi się krzyk oznajmiający śmierć ofiary. Jedna z nich umiera mi na rękach, zanim zdążyłem ją zbadać. Kim daje znać, że blok pęka w szwach, żeby ciężkie przypadki kierować do sali numer 5.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną