Fragment książki "Ostatnia wieczerza"

(…)

Zadzwonił telefon komórkowy księdza Nienałtowskiego. Po krótkim “tak, niesłychane, taak, co za bezczelność, no nie, dobrze, dobrze, tak, oczywiście, że czekamy!” rozłączył rozmowę i zakomunikował głośno:

– Wiecie, co się stało? Mateusz został aresztowany! We własnej pracowni! Ze trzy godziny temu… Przed chwilą go dopiero wypuścili! Pędzi taksówką, o ile przez te straszne korki można pędzić.

Wszyscy spojrzeli pytająco na księdza Krzysztofa.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną