Fragment książki "Żółta łąka"

Wyskoczyłem z łóżka, zlany zimnym potem. W głowie kołatały się jeszcze resztki złego snu. Usiadłem na brzegu tapczanu, wbiłem wzrok w okno. Szyba zamarzła i nic nie było przez nią widać. Tylko dziwne rysunki mrozu na szkle. Przytknąłem rękę do szyby i lód w tym miejscu stopniał. Wyjrzałem na dwór. Śnieg... Włożyłem kurtkę, nogi wsunąłem w buty. Delikatnie uchyliłem drzwi swojego pokoju i zacząłem nasłuchiwać. Cisza, tylko w kuchni mruczy lodówka. Podkradłem się do drzwi wejściowych i wyszedłem na zewnątrz.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną