Fragment książki "Zakopane. Sezon na samobójców"

Piotr umówił się z Pawłem w "Soho", małym pubie z ogródkiem na tyle przytulnym, na ile to było możliwe, zważywszy sąsiedztwo dworców PKP i PKS oraz stanowiska odjazdów busów dla turystów, z którego co kilkadziesiąt sekund któryś z kierowców krzyczał przez megafon: " Mooorskie Okoooo!!!" albo " Koościeliskaaa - Chooochołowska!!!"

"Soho" leżało po prostu w połowie drogi z jego biura na komendę Policji.

- Siemka Pablo.
- Cześć.
- Żywczyka?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną