Fragment książki "Żar serca"

Byłam za mała, żeby być dobrym żołnierzem. Za młoda, za słaba, za tchórzliwa. Poza tym karabiny były dla mnie o wiele za ciężkie. Mieliśmy prawie wyłącznie kałasznikowy, wielkie, nieporęczne automaty. Tylko dowódcy, jak Agawegahta, mieli także pistolety. Nadawałyby się o wiele bardziej dla nas, dzieci, ale było ich bardzo mało. Dzięki Bogu, bo inaczej musiałabym z nich strzelać, a także trafiać. Z kałasznikowa, już chociażby z powodu silnego odrzutu, nie byłam w stanie w nic trafić.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną