Fragment książki "Bieda"

Potrzeba udzielenia głosu cierpieniu jest warunkiem wszelkiej prawdy.

Adorno

 
Na początku dwudziestego pierwszego wieku niemal połowa ludzkości cierpi z powodu „głębokiej biedy pośród dostatku”, wyznaczanej (nieco arbitralnie) przez dochody poniżej dwóch dolarów dziennie. Głęboka bieda nie jest zjawiskiem ograniczonym jedynie do globalnego „Południa”, lecz istnieje również w społeczeństwach zamożnej „Północy”. W USA oficjalny odsetek ludzi biednych przewyższa 10 procent, natomiast w Unii Europejskiej, według ostatnich danych, poniżej (wyższego) progu biedy żyje 15 procent ludności. W Wielkiej Brytanii różnice są jeszcze większe – bieda dotyka tu ponad jedną piątą ludności, w tym więcej niż jedną czwartą dzieci – dla porównania, w roku 1979 była to jedna siódma – zarówno dzieci, jak i dorosłych.

Bieda jako materialna rzeczywistość wypacza i ogranicza życie milionów kobiet, mężczyzn i dzieci, a jej utrzymywanie się kompromituje tych spośród „nie-biednych”, którzy godzą się na jej istnienie i przyczyniają do jej trwania. Nic więc dziwnego, że wielu autorów piszących o biedzie podkreśla moralne i polityczne implikacje tego słowa:

Jeśli termin „bieda” niesie ze sobą implikację i moralny nakaz, że coś powinno się z nią zrobić, to badania biedy dopiero wówczas zyskują ostateczne uzasadnienie, gdy wpływają na indywidualne i społeczne postawy oraz działania. Trzeba o tym stale pamiętać, jeśli dyskusja na temat definicji biedy ma nie stać się debatą akademicką w stylu Nerona – semantyczną i statystyczną sprzeczką o charakterze pasożytniczym, voyeurystycznym i zupełnie niekonstruktywnym, traktującą „biednych” jako bierny przedmiot uwagi, czy to niegroźny, czy stanowiący zagrożenie – słowem dyskusją, która będzie częścią problemu, a nie rozwiązania. (Piachaud).

To ostrzeżenie dźwięczy mi w uszach, gdy piszę niniejszą książkę. Pisząc o biedzie z punktu widzenia osoby względnie zamożnej, nie sposób uniknąć również kwestii etycznych. Należy do nich między innymi niebezpieczeństwo przedmiotowego traktowania ludzi na co dzień doświadczających biedy, którzy rzadko mają możliwość publicznej prezentacji swoich poglądów. Ważną rzeczą jest więc uznanie faktu, że oprócz tradycyjnych form wiedzy kojarzonych z teoretykami i badaczami biedy istnieje jeszcze inna jej postać – wiedza zrodzona z doświadczenia.

Zamierzam czerpać z obu tych form wiedzy. Co więcej, moje własne rozumienie biedy opiera się nie tylko na literaturze fachowej, lecz również na szesnastu latach pracy w zespole brytyjskiej organizacji charytatywnej – Akcji na Rzecz Dzieci Biednych (CPAG), na badaniach uczestniczących przeprowadzonych z Peterem Beresfordem oraz na działalności w niezależnej Komisji ds. Ubóstwa, Partycypacji i Władzy (CoPPP), której połowa członków bezpośrednio zaznała biedy. Praca w tej komisji była dla mnie „niezwykłą podróżą” w krainę dogłębnego rozumienia, podczas której ci spośród nas, którzy na własnej skórze nigdy nie doświadczyli biedy, uczyli się od tych, dla których jest ona chlebem powszednim.

Znaczenie uwzględniania punktu widzenia osób dotkniętych biedą w teoretycznych i empirycznych badaniach tego zjawiska – poprzez metody uczestniczące – wydaje się być bardziej uznawane w kontekście biedy na Południu niż na Północy. Zastosowanie takiego podejścia na Południu rzuciło nowe światło na to, co bieda znaczy dla ludzi jej doświadczających oraz na to, jak oni ją odczuwają. Wyniki tych badań stanowią również ważną lekcję dla tych, którzy podejmują się analizy biedy na Północy, będącej głównym tematem niniejszej książki – w czasach, gdy globalizacja sprawia, że przyczyny biedy są coraz bardziej wspólne dla obu półkul. Przełamanie barier intelektualnych między Południem a Północą mogłoby w znacznym stopniu przyczynić się do wzbogacenia i ożywienia rozważań na temat biedy.

Reprezentacje biedy

Ważnym źródłem wyobrażeń na temat „Innych” są dziennikarze, którzy określają postawy oraz potwierdzają często negatywne stereotypy, tworząc tym samym dystans między „nami” a „nimi”. Brytyjskie i amerykańskie badania uwydatniły udział tego typu wyobrażeń w rozwoju karzących postaw oraz polityki społecznej wobec osób korzystających z pomocy społecznej. Szczególny wątek w badaniach amerykańskich dotyczy „urasowionego” charakteru takich obrazów.

Obok biednych „niezasługujących na wsparcie” istnieją także biedni „zasługujący na wsparcie”. Najbardziej pozytywne mogą być portrety „życiowych bohaterów”, którzy wyznaczają standardy niemożliwe do osiągnięcia dla ludzi bardziej przeciętnych. Wizerunki te „przedstawiają ludzi biednych jako żałosnych, beznadziejnych i przybitych, biernie akceptujących swoją ciężką dolę los”. Takie obrazy, zwłaszcza obrazy wizualne, są czasami wykorzystywane przez organizacje charytatywne oraz przez grupy walczące z biedą. Są one jednak coraz częściej kwestionowane w odniesieniu do biedy na Południu, której obrazy „odarły [ludzi] … z godności”. Również ruch osób niepełnosprawnych wyznaczył drogę kwestionowania upokarzających i wiktymizujących obrazów tradycyjnie używanych przez organizacje charytatywne.

Bierne przedstawianie ofiar ubóstwa jest wzmacniane przez sposób, w jaki ludzie biedni są najczęściej raczej obiektami, aniżeli podmiotami medialnych reprezentacji. Przez większość czasu biedni znajdują się poza obszarem zainteresowania mediów – są niedostrzegani i niesłyszani. O ile media w ogóle informują o biedzie, jest ona zazwyczaj przedstawiana za pośrednictwem „ekspertów”. Kiedy sami biedni naprawdę się tam pojawią i pozwoli im się mówić, zazwyczaj odbywa się to po to, aby zilustrować raczej ukryty zamiar dziennikarza, a nie po to, aby sami dostarczyli ich własnej analizy sytuacji. Ten ograniczony głos biednych i ich warunkowa widzialność idą ze sobą w parze, wzmacniają natomiast indywidualizację problemów, przed jakimi stają ubodzy, przez media – kosztem zgłębiania szerszego kontekstu strukturalnego tych zjawisk. Może to wpłynąć na to, jak społeczeństwo rozumie przyczyny biedy.

Piętno, wstyd i upokorzenie

Oczywiście ludzie żyjący w biedzie sami też są konsumentami mediów. Widzą oni i słyszą piętnujące ich obrazy oraz język. Jak zauważono wcześniej, mieszkańcy ubogich dzielnic mogą czuć się urażeni z powodu napiętnowania ich miejsca zamieszkania. Napiętnowanie może obowiązywać także na poziomach indywidualnych oraz instytucjonalnych. Może się ono wiązać zwłaszcza z otrzymywaniem pomocy społecznej zależnej od stanu majątkowego (przeważającej w liberalnych państwach dobrobytu, takich jak Stany Zjednoczone czy Wielka Brytania). Może ono zostać wzmocnione przez sposób, w jaki opieka społeczna jest czasami administrowana, tak, aby doprowadzić do poniżenia osób, które z niej korzystają i działać jako ostrzeżenie dla innych. Zasięg oraz istota piętna, przypisywanego do biedy oraz odbiorców opieki społecznej różni się pomiędzy krajami, odzwierciedlając takie czynniki jak historyczne traktowanie ubogich oraz istotę systemu opieki społecznej. Istotne są także popularne wyjaśnienia związane z biedą, które różnią się w sposób znaczący między krajami, ale które mogą także ulec zmianie w czasie.

Beresford i jego zespół w rozmowach z ludźmi, którzy doświadczyli ubóstwa, celowo nie używali słowa „piętno”. Jednak „była to kwestia, do której badani w sposób powtarzający wracali. Prawie każda grupa określała piętno jako kluczową konsekwencję bycia biednym. Kontekst ich relacji z innymi, szczególnie jeżeli chodzi o „nie-biednych” i oficjalne agendy, był kształtowany przez piętno i przez nie był przyćmiony”. Kwestią szczególnego zainteresowania były media oraz piętno, jakie wiele osób czuło w momencie, gdy zwracali się z prośbą o różnego rodzaju świadczenia. To, jak są traktowani przez osoby zawodowo zajmujące się biedą, może również być doświadczane jako stygmatyzujące.

Piętno może wywierać głęboki wpływ, choć nie wszyscy zareagują nań w ten sam sposób, zaś jego skutki mogą zależeć od konkretnej sytuacji. Możliwe są tu zasadniczo dwie skrajne reakcje: albo uwewnętrznienie ze wszystkimi jego szkodliwymi konsekwencjami dla tożsamości i poczucia własnej wartości albo stawiane oporu. Obie te reakcje zostały ujawnione w szkockim badaniu przeprowadzonym wśród ludzi śpiących pod gołym niebem, zajmujących się żebraniem oraz sprzedawców Big Issue. Większość z nich w pełni zdawała sobie sprawę z tego, iż opinia publiczna postrzega ich w sposób negatywny, a to z kolei wpływało na ich obraz własnej osoby.

Prawdopodobną konsekwencją zinternalizowania piętna związanego z ubóstwem jest wstyd. Jak zostało zauważone we Wstępie, badania jakościowe przeprowadzone na Południu podkreśliły, iż w przypadku doświadczania biedy podstawowe znaczenie mają wstyd oraz upokorzenie. Badania Narayana i jego zespołu pokazują, iż z powodu piętna, jakie kojarzone jest w Europie Wschodniej oraz na Południu globu z ubóstwem, „biedni często starają się zataić swoją biedę, aby uniknąć upokorzenia i wstydu”. Podobnie w niektórych bogatszych krajach uczucia wstydu i doświadczane upokorzenie to powtarzające się wątki podczas badań, podczas których pytano ludzi „biednych”, co oznacza dla nich ubóstwo i ubieganie się o pomoc społeczną. Istotnie, w swoim raporcie z wizyty w Wielkiej Brytanii, dwóch hinduskich działaczy społecznych – Stan i Mari Thekaekara, wyjaśniają, iż „piętno przypisywane byciu biednym jest o wiele większe w Wielkiej Brytanii” i zauważają silne „poczucie wstydu”.

Jak ponad dwieście lat temu przyznał Adam Smith, ubranie – jako kluczowy oznacznik relatywnego ubóstwa stanowi widoczną oznakę wstydu i upokorzenia. Odnosi się to szczególnie do dzieci. Badania dotyczące ubóstwa dzieci przeprowadzone przez Ridge’a pokazują, iż noszenie (nieosiągalnych) właściwych, modnych ubrań jest niezwykle istotne do tego, aby „wkręcić się do towarzystwa”, mieć przyjaciół i unikać zarówno tyranizowania przez innych, jak i wykluczenia społecznego. Jedno z dzieci wyjaśniło, iż „jeśli nie nosisz modnych ciuchów ... niezbyt wiele osób będzie chciało się z tobą zaprzyjaźnić, gdyż „jesteś tym, co nosisz”; inne zaś, iż „musisz być na czasie z modą, inaczej będą się ciebie czepiać”. Badanie to wraz z wcześniejszym badaniem Middletona i zespołu (1994) podkreśla wagę, jaką w przypadku dzieci i młodzieży ma ubiór, będący wyrazem ich kształtującej się tożsamości. Ogólnie rzecz ujmując, wstyd oraz upokorzenie związane z biedą mogą być szczególnie trudnie do zniesienia dla tych grup wiekowych. Willow zauważa, iż dyskusje na temat biedy prowadzone z dziećmi żyjącymi w ubogich dzielnicach wszystkie „utkane były z wątków dotyczących piętna i wstydu”. Prawdopodobnie jest to czynnik, który przyczynia się do niższego poczucia wartości wielu dzieci, które dorastały w biedzie.

Nie należy lekceważyć znaczenia wstydu i upokorzenia. Odgrywają one ważną rolę w podtrzymywaniu nierówności oraz hierarchii społecznej. Są one niezmiernie szkodliwe dla tożsamości, szacunku dla samego siebie oraz samooceny – innymi słowy tego, jak czujemy się odnośnie własnej osoby. Jeden z uczestników warsztatów prowadzonych w ramach Brytyjskiej Koalicji przeciwko Biedzie opisuje, co oznacza utrata szacunku dla samego siebie: „Jesteś jak cebula i stopniowo obierają cię ze wszystkich warstw, aż nie pozostaje nic. Cały szacunek, który miałeś dla samego siebie i to, jak się czujesz względem siebie, znika – czujesz się jak nikt, i twoja rodzina czuje się tak samo”. Wstyd i upokorzenie niszczą szacunek dla samego siebie oraz zaprzeczają tożsamości wielu osób, które doświadczają ubóstwa. W badaniu dotyczącym tożsamości społecznej Richard Jenkins twierdzi, że goffmanowska analiza piętna pokazuje, jak „inni nie tylko postrzegają naszą tożsamość, ale też, jak w sposób czynny ją tworzą. I czynią tak nie tylko za pomocą nazywania i kategoryzowania, ale także sposobu, w jaki na nas reagują i jak nas traktują”. I o ile etykietowanie nie decyduje o tożsamości w jakiś trwały sposób, o tyle, jak twierdzi Jenkins, „wizerunek publiczny może stać się obrazem własnej osoby”. Nasze własne poczucie człowieczeństwa jest zakładnikiem kategoryzujących sądów autorstwa innych.
 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj