Fragment książki "Wicekról Ouidah"

Tragarze byli gotowi do wyruszenia z wyprawą w góry. Porucznik i profesor położyli się na hamakach w biało-niebieskie pasy. Tragarze dźwignęli ich jak piórko, po czym ekspedycja ruszyła przy wtórze gongów i trąb z kości słoniowej. Ostatnią rzeczą, jaką widziała, był rękaw koloru khaki machający jej na pożegnanie. Przez trzy tygodnie jej nastrój oscylował między euforią a rozpaczą. Wreszcie, pewnej nocy, przybiegł chłopak z domu pana Townsenda: młodszy biały wrócił z wyprawy bardzo ciężko chory, a profesora zatrzymał u siebie król.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną