Fragment książki "Kobiety uczą Kościół"

Do lat sześćdziesiątych XX wieku kobieta w Kościele postrzegana była jedynie przez pryzmat dwóch ról: matki i żony podporządkowanej mężowi. Jak łatwo się domyślić, jedno nie istniało bez drugiego. Matka była zarazem żoną. Żona musiała być przede wszystkim matką. Jest oczywiste, że Kościół - chcąc bronić tak rozumianej roli kobiety - odrzucał wszelkie ruchy emancypacyjne. A to dlatego, że - jak przekonywał Pius XI w encyklice o małżeństwie chrześcijańskim Casti connubii z 1930 roku - emancypacja prowadzi do upadku „kobiecego charakteru i macierzyńskiej godności" oraz grozi „zburzeniem całej rodziny".

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną