Fragment książki "Nowy kwiat cesarza"

Tak więc skręcam w prawo, w ulicę o swojskiej i bezużytecznej nazwie Wavel. Idę chodnikiem, wymijając ogromne kałuże. Za­uważam niedaleko bank. Zagapiam się i wpadam w krater przy­kryty kałużą.

Aura bowiem pozostaje niezmiennie deszczowa. Jak dotąd Ad-dis bardziej kojarzy się ze zmoczonym Londynem niż słonecznym Rzymem. Cóż, sierpień, końcówka pory deszczowej.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną