Recenzja książki: Tomasz Trojanowski, "Wielki powrót"

Poznajcie kangura Torbę
Pogodna i bardzo wolnościowa historia.

Jeśli państwa dzieci twierdzą, że w tramwaju spotkały słonia ubranego w beret, pumpy i podkoszulek z napisem „Stonka gola" - oznacza to, że odwiedziły świat zaprojektowany przez Tomasza Trojanowskiego.

Z pozoru nie różni się on specjalnie od naszego zwyczajowego świata: zwierzęta są po „odpowiedniej" stronie klatki. Ale tylko przez chwilę. Podobnie jak w filmowym hicie animowanym „Madagaskar" - postanawiają dać dyla z zoo. Następuje zawrotna komedia pomyłek i prawdziwa sensacja: są pościgi, charakterki spod ciemnej gwiazdy, zaskakujące zwroty akcji - przepisowo.

Ale to, co przydaje „Wielkiemu powrotowi" szczególnego blasku to udane dialogi pomiędzy psotnym kangurem Torbą, a poczciwym pacyfistą słoniem Puzonem. Jak przystało na kryminał - w toku historii mnożą się pytania: czy zgrywający kumpla Opiekun jest podstawiony? Czy pracownik z cyrku łże jak pies? Czy Dyrektor wpuszcza zwierzęta w maliny? Słowem: czy sowy są tym, czym się wydają? Nie zmarnuję państwu zabawy zdradzając, że wszystko kończy się dobrze, mimo że projekt ucieczki okazał się sfingowany, a zwierzęcy bohaterowie bezwiednie wzięli udział w programie Big Brother.

Pogodna, trzymająca w napięciu i bardzo wolnościowa historia.

Tomasz Trojanowski, Wielki powrót, W.A.B., Warszawa 2007

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj