Fragment książki "Zły Tyrmand"

"Dziennik 1954" zadedykowany jest Stefanowi Kisielewskiemu.


„Był w moim życiu obecny, czasem nawet potrzebny. Często był tak mały jak my wszyscy, lecz fakt, że miałem mu to za złe, czynił go jakoś większym, zaś mnie wprawiał w lepsze samopoczucie" - napisał Tyrmand.


Poznali się w redakcji „Słowa Powszechnego", niedługo po wojnie. Kisiel szedł do należącego także do PAX-u tygodnika „Dziś i Jutro", gdy nagle rzucił się na niego jakiś obcy facet.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną