Fragment książki "Spirala śmierci"

Nie wiedząc, co ze sobą począć, wstałam i zaczęłam zbierać okruchy stłuczonego wazonu. Miałam szczęście, że nie dostałam nim w głowę. I że był ze mną spokojny i rozsądny Pihko, który nie gorączkuje się z byle powodu. Pertti Ström jak nic zażądałby zatrzymania Grigorievej pod zarzutem czynnej napaści na policjanta. Gdzie Elena mogła trzymać zmiotkę i szufelkę? Najdrobniejsze kawałki trzeba będzie posprzątać odkurzaczem.

            Grigorieva zdała sobie sprawę z tego, co się dzieje, i podniosła głowę, w załzawionych oczach spojrzeniu błysnęła irytacja.

- Tylko proszę na Boga mi tu teraz nie sprzątać! Policja najczęściej zostawia po sobie bałagan, co to ich obchodzi? Tak przynajmniej było w Moskwie. Czy macie jeszcze jakieś pytania?

- Jeśli może pani jeszcze mówić, to proszę nam opowiedzieć coś o wczorajszym treningu. Na lodzie byli zatem Janne i Noora oraz Silja Taskinen?

- Zgadza się. Macie w ogóle jakieś pojęcie o łyżwiarstwie figurowym?

- Ja oglądam. Byłam nawet z nadkomisarzem Taskinenem na wiosennym pokazie waszego stowarzyszenia.

- Aha. No więc tak, okres startowy tej trójki skończył się na mistrzostwach świata, które odbyły się w końcu marca. Zasadniczo mamy teraz okres przejściowy i wyjeżdżamy na lód tylko dwa razy w tygodniu, raz dziennie, ćwicząc nowe ruchy. W przypadku Silji oznacza to trudne kombinacje skoków i szlifowanie potrójnego lutza, Noora i Janne znowu uczą się właśnie potrójnego salchowa, dwóch unoszeń i nowej spirali śmierci.

            Na dźwięk ostatniego słowa twarz Grigorievej znów się wykrzywiła. Kobieta dodała, jakby mówiła już tylko do siebie:

- To właśnie ćwiczyli na sam koniec, przed końcową rozgrzewką, spiralę śmierci... Ułożenie ciała Noory poprawiało się z każdym razem, głową zupełnie dotykała lodu...

- A potem przyszła pani Weissenberg i przeszkodziła wam w treningu?

- No właśnie! Ta to zawsze przychodzi nie w porę i zaraz zaczyna się wielkie halo, zupełnie jakby jej sprawy były ważniejsze od wszystkiego. Ale osiągnięcia przypisuje oczywiście sobie. Noora i Janne dopiero się rozciągali, Silja ćwiczyła kombinację potrójnego lutza z potrójnym tulupem. Trudniejszej kombinacji nie skacze żadna kobieta - powiedziała Grigorieva z dumą.

- I Weissenberg wam przeszkodziła - wtrącił Pihko, który najwyraźniej nie miał ochoty słuchać wykładu o technice łyżwiarstwa.

- Z szatni dobiegł okropny hałas. Noora krzyczała coś Ulrice, aż się niosło na lodowisko. Ale nie słyszałam wyraźnie słów, byłam zajęta Silją.

- I nie wie pani, jaki był dokładny powód kłótni, poza tym, że chodziło o jakieś reklamy?

- Nie wiem. Noora nie lubiła Weissenbergowej. Ta z kolei nie lubi nikogo, kto bez szemrania nie wypełnia jej poleceń.

- Ale ostatecznie Ulrika Weissenberg wyszła z hali na długo przed Noorą?

- Była tylko chwilę. Silja wyszła koło szóstej, a my zostaliśmy, żeby przećwiczyć jeszcze tę spiralę śmierci. Odniosłam wrażenie, że Janne zamierza odwieźć Noorę do domu. Noora miała ze sobą dużą torbę, przyniosła właśnie wypróbować swoje nowe łyżwy.

- A więc pani pamięta, że Noora wychodziła z hali z dużą torbą?

            Grigorieva przytaknęła. Ale już nie widziała, czy Noora weszła do samochodu Jannego, czy też poszła do domu na piechotę, ponieważ przyjechał po nią mąż i kazał się spieszyć. Wyglądało na to, że jedyną osobą, która potrafiłaby powiedzieć, gdzie skierowała się Noora po wyjściu z hali, był Janne Kivi.

- Co jej zrobiono?

            Nie byłam przygotowana na to pytanie. Nim zdążyłam odpowiedzieć, zadała mi następne:

- Została zgwałcona?

            O tym Taskinen nic nie wspominał, nawet gdy nasza rozmowa zeszła na teorię pedofila, którą wysuwał Ström. Zaprzeczyłam więc, stwierdzając tylko krótko, że Noora została pobita ze skutkiem śmiertelnym i że nie może być mowy o nieszczęśliwym wypadku.

- To kiedy Noora zginęła, zaraz po treningu? - zapytała Grigorieva.

- Nie wróciła do domu. Ciało znaleziono około godziny dwudziestej.

            Na twarzy Grigorievej pojawił się dziwny grymas, którego nie potrafiłam odczytać. Mieszanina wściekłości, lęku i czegoś jeszcze.

- A więc nie było jej też na porannej lekcji baletu! Dlaczego nikt mnie nie powiadomił...

            Głos Grigorievej zaczął się znów podnosić, zapytałam więc szybko, czy przyjechała z hali prostu do domu. Kobieta przez chwilę zwlekała z odpowiedzią.

- Tak, wróciliśmy do domu. Po drodze wstąpiliśmy do sklepu i po powrocie zaczęliśmy szykować jedzenie. Rosyjską solankę.

            Było jeszcze wiele rzeczy, o które chętnie spytałabym Elenę Grigorievę. Jednak w pierwszej kolejności chciałam porozmawiać z osobami, które były wczoraj w hali lodowiskowej. Gdy wychodziliśmy, próbowałam zasugerować Grigorievej, by nie zostawała teraz sama w domu, ale kobieta zaczęła mi zaraz wyliczać czekające ją jeszcze tego dnia zajęcia.

- O czwartej mam ćwiczenia grupowe juniorów. Muszę je zaplanować. Wiem z doświadczenia, że praca pomaga na największy nawet ból.

- Arbeit macht frei, zgadza się - wymamrotał Pihko, gdy znów wciskaliśmy się do windy. Za dwa tygodnie miał opuścić nasz wydział na dobre, a przysługujący mu jeszcze urlop zamierzał wykorzystać na zakuwanie do egzaminów wstępnych na prawo. Pihko na co dzień starał się nie wychylać ze swoją przenikliwością, ale był bardzo ambitny, chciał zostać przynajmniej komisarzem. Jeśli zda na uniwerek, wróci do dochodzeniówki wyłącznie w ramach letniego zastępstwa.

- Zobaczę, czy Rami Luoto jest w domu. W końcu trenował Noorę i Jannego przez całe lata, prawdopodobnie Nieminenowie zdążyli go już powiadomić.

            Nie udało mi się jednak porozmawiać z trenerem, włączyła się poczta głosowa. Przyjemny, chłopięcy głos prosił o zostawienie wiadomości. Rozłączyłam się.

- Kivi czy Weissenberg? - zapytał Pihko, dojeżdżając do świateł. Nim zdążyłam odpowiedzieć, zadzwonił mój telefon. W zagajniku w Koukkuniemi, niedaleko domu Noory Nieminen, znaleziono jej torbę. Wiedzieliśmy już, jakim narzędziem skatowano dziewczynę. W torbie znaleziono jej własne, zakrwawione łyżwy.

  

   

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj